Organizacja Pandora i....ONA
sobota, 30 stycznia 2016
Puszka Pandory 4 •Ktoś mną kontrolował... •
Dla wiadomości czytelników , o łańcuchu Noise i samej o niej trochę pozmieniałam historię c:
Rozdział dedykowany :
~Lisa Lis
~Mizuki Harusawa
Zapraszam do komentowania. :3
Muzyka do nastroju : Muzyczka
~*~~*~~*~
-Ostatnie słowa? - zapytałam i uszykowałam kosę do zamachnięcia.
-Tak-krzyknęła i uśmiechnęła się psychicznie - Giń!
Niespodziewanie poczułam ból w klatce piersiowej . Byłam przebita przez pręt. Nie wiem jak ona to zrobiła bo Eko nam się tylko przyglądała . Spuściłam głowę i przez to pociekła mi krew z ust , a włosy zasłoniły twarz. Zaczęłam chichotać , a potem się śmiać . Coś mną kontrolowało i to na pewno nie była Doldum , jest po mojej stronie .
-Myślisz że mnie zabijesz takim nędznym żelazem ?! - zaczęłam się jeszcze bardziej śmiać i złapałam ją za szyję , chociaż tego nie chciałam . - A teraz giń w męczarniach Woli Otchłani .Może jak będziesz grzeczna pójdę tam po Ciebie i wyciągnę.No ... JEŻELI BĘDZIESZ ŻYŁA!!- Zamieniłam się w łańcucha i zrobiłam przejście do Otchłani . - Żegnaj ... Noise Basketville . - Jej imię powiedziałam z obrzydzeniem i wrzuciłam do otchłani . Zaczęła krzyczeć , ale nie na długo . Gdy przejście do Otchłani się zamknęło odzyskałam nad sobą kontrole i się odmieniłam . Spojrzałam na Eko zdziwiona. Nadal siedziała spokojnie ale jej łańcuch [ nie , nie potwór xD] spadł z nogi . Jesteś wolna.... pomyślałam i wyszłam z jej głowy . Olbrzymka była uwolniona a jej czerwone oczy śmieciły jasno .
-Dziękuje Ci , jeżeli coś Ci się będzie działo , chętnie przyjdę z pomocą . -powiedziała i zniknęła . Z westchnieniem i nadal z wbitym żelazem w plecach teleportowałam się do Pandory .
Gdy mnie zobaczyli , przestraszyli się trochę i zanieśli do lekarza Pandory . Wyciągnął mi pręt z siłą , a ja nawet nie jęknęłam ^_^ . Moje plecy zostały obandażowane i po 20 minutach mnie znowu zanieśli do specjalnego pokoju w którym zostałam sama z Breakiem . Usiadł na komodzie jedząc lizaka i machając nogami .
-Co się tam wydarzyło? - zapytał po chwili ,i patyczek po zjedzonym lizaku włożył do kieszeni .
-Besketville .....Noise Besketville - powiedziałam i oparłam się o poduszkę -zaatakowała mnie ponieważ jej klan chciał mnie do nieznanych mi przyczyn . Wysłałam ją do Woli Otchłani i uwolniłam Doldum . - Gdy to usłyszał jego cukierek wypadł mu z dłoni . Podszedł do mnie szybko i złapał za ramiona .
-Wysłałaś ją do Woli Otchłani !?- Krzyknął i potrząsnął mną . -Jak ona wygląda ?!
-Nie mogę powiedzieć , to jest zakazane ...- spojrzałam na niego lekko wściekła . Zacisnął swoje ręce na moich ramionach .
-GADAJ ! - wrzasnął i zdenerwował się .
-NIE MOGĘ BO BY MNIE ZABILI !- Odepchnęłam go od siebie i wstałam . Z dużymi oczami patrzył na mnie i trochę się uspokoił .
-Kto by Cię zabił ?-zapytał już spokojnie .
-Łańcuchy i ONA - Szepnęłam i w tej chwili do pokoju wparował Gilbert z Ozem i Alicją . Alicja podbiegła do mnie i rzuciła się na mnie i zaczęła potrząsać mną , jak przed chwilą Break .
-Musiałam...-potrząsa mną-Z nimi .....-to samo co przedtem - i Potworem z Bagien .....-zaczęłam się śmiać z niej , a ona dalej mną potrząsała -Ciebie...-to samo -Szukać !-zaczęłam się z niej ryć a ta z fochem usiadła obok mnie . Nie zważając na nich zaczęłam ciągnąć dalszą rozmowę z Białowłosym .
-Na końcu ....-westchnęłam i z powagą patrzyłam przed siebie - Ktoś mną kontrolował ...Nie była to Doldum ,ani ktoś inny bo tylko była tam ona i podwładna Nightraya Vincenta .
-Hymmm a może wola ? - zapytał
-Nie... Ona nigdy tak nigdy nie robi i na końcu powiedziała tak " A teraz giń w męczarniach Woli Otchłani .Może jak będziesz grzeczna pójdę tam po Ciebie i wyciągnę.No ... JEŻELI BĘDZIESZ ŻYŁA!!"
-To ja nie wiem - westchnął kapelusznik i rzucił mi cukierka . Spojrzałam na mojego " Pana " . Nie kontaktował ze światem i tylko patrzył na mnie smutnymi oczami .
-Przepraszam was , ale muszę muszę już wracać i zregenerować trochę siły ....- weszłam do ciała Gilberta . Tak , teraz znów będzie mnie otaczać ciemność . Gdzie jesteś? Zapytał Gilbert a ja podkulona siedziałam na szachownicy W twojej głowie , ale mnie nie wzywaj bo i tak jestem zmęczona .Nic już nie usłyszałam . Zamknęłam oczy i znalazłam się u Woli Otchłani .
-Ach , ten Gilbert . Musiał Cię zranić - powiedziała i zaśmiała się . Byłyśmy przyjaciółkami odkąd siedziałam u niej . -Spokojnie , nic mi takiego nie zrobił - uśmiechnęłam się i poprawiłam włosy. Pogadaliśmy trochę aż w końcu wstałam .-W porządku , wież co może wrócę już bo będą się bali że nie wychodzę - zaśmiałam się
-Tylko mnie odwiedź- powiedziała i znów byłam w głowie Gilberta. Dla żartów weszłam do jego ciała . Jego ciało było w karocy , wraz z Ozem i Alicją .Zaśmiałam się.
- Co rżysz potworze z bagien ?!- warknęła i zmieniła pozycję .
-Z Ciebie? - zapytałam i wróciłam do jego głowy , oddając mu kontrolę nad ciałem . Został pobity przez Alicję a ja się śmiałam . No cóż .... za długo to sobie nie odpoczęłam ....
Uwaga ! ^_^
Pozdro ! ~RokaiMin { Ola }
czwartek, 28 stycznia 2016
Puszka Pandory 4 •Może zrobimy małe hymm...karaoke?•
Muszę stwierdzić że dziwnie się śpi w jednym łóżku z czarnowłosym .Gdy się obudziłam to on mi spał na piersiach .Oczywiście moja reakcja była natychmiastowa i oberwał w głowę z pięśći przez to spadł z łóżka i teraz chodzi wściekły co chwilę paląc.Taaa fajnie . Po chwili usłyszałam w szafce jakieś pukanie .Podeszłam do nich i otworzyłam.Siedział w nich Break.Spanikowana pisnęłam i odskoczyłam od niego .Zdziwiony Gil podbiegł do mnie ale gdy zobaczył czerwonowłosego to odrazy mina mu się zmieniła na face palm .
-Wchodzi się drzwiami -powiedział Gilbert z ironią w głosie.
-Ojtam ,ojtam -zaśmiał się dając mi tego samego lizaka co wcześniej. Skąd on zna mój słaby punkt?!Uśmiechnięta wzięłam go od niego i włożyłam do buzi .
-Trzymajcie tu zaproszenie na urodziny Sharon
-Kto to Sharon?-zapytałam patrząc na uśmiechniętego białowłosego
-Zobaczysz ,a teraz muszę was pożegnać...
-Czekaj ,a trzeba się ubrać jakoś specia....
-Nawet i nie zapomnijcie wziąć prezentu -wszedł do s
zafy i za pewnie poszedł .
-NORMALNI ludzie wchodzą i wychodzą drzwiami!
~•~~•~~•~
Postanowiłam ubrać się w niebiesko-zieloną bluzkę odsłaniającą brzuch , czarne spodenki, niebieską skarpetkę i buty szpilki zielone (oczywiście kolory neonowe).W prezencie dla Sharon której nie znam ale ją poznam ,dam piękną niebieską suknię z rodzaju parasola . Założyłam płaszcz i poszłam po Gilberta .Siedział załamany i nie wiedział co dać Sharon.Z westchnieniem dałam mu złote koczyki które miały być moje , ale cóż wole dać komuś.
-Dzięki ...-powiedział zarumieniony i po chwili wsiedliśmy do karocy , która na nas czekała. Nie odzywaliśmy się , słowa nie były potrzebne .Gdy dojechaliśmy ,przywitała nas dziewczyna o brązowych włosach , i czy mi się nie zdawało to miały lekki różowy połysk .Jej oczy także były różowe , jak i sukienka .
-Więc to ty jesteś B-Wolf .... Niesamowite - powiedziała popijając herbatę .
-Już tak bywa kiedy....
-ALICJO ! ZACZEKAJ!!!!-nie dane mi było dokończyć gdyż przerwał mi Oz .Brązowowłosa weszła do pomieszczenia z dużym pakunkiem . Ah no tak prezent ! Gdzie on jest.... A już go mam.
-To dla Ciebie Sharon -uśmiechnęła się Alicja - Ja i Oz go robiliśmy . -Na zdjęciu była namalowana Sharon , no trochę nie za bardzo wyszła ale ważne że to był prezent od serca. Wstałam , wzięłam pakunek i podeszłam do niej .
-Chociaż Cię za długo nie znam , to Cię bardzo polubiłam , bądź mą przyjaciółką już na zawszę , bardzo cię proszę .....-podałam jej prezent - Wszystkiego Najlepszego Sharon
-Oooooo dziękuję - przytuliła mnie i odpakowała pakunek. Okazało się że bardzo chciała tą sukienkę,którą dzisiaj zobaczyła w sklepie.
-Ej dziewczęta .....-zaczął Break -i WY - wskazał palcem na Oza , Gilberta i Alicje która chciała go zabić ale trzymał ją Gilbert.
-Może zrobimy małe hymm... karaoke?-zapytał
-TAK ! [Rose , Sharon ,Alicja ]
-NIE! [Gilbert , Oz]
-Ja też na tak więc karaoke czas zacząć !- zaśmiał się i niezadowoleni chłopcy usiedli w fotelach . -Kto pierwszy ?
-Ja i Rose! - krzyknęła Sharon ,która do tych czas była spokojna .
-Dobrze , to co chcecie zaśpiewać ?
- Super Nuko World
-.....Ehh chociaż jestem "wilkiem" to lubię koty ,więc może być-Podeszłam do Gilberta , zdjęłam mu kapelusz , wypuściłam swoją moc i dodałam mnie i Sharon uszy i ogon kota . Uszykowałyśmy się i po chwili zaczęłyśmy śpiewać .
-S-Sugoi !- powiedział zarumieniony Oz -Chodź Alicjo , teraz my !-pociągnął ją
-To co chcecie ? -zapytał wesoły Break [Ehh jak zawszę xD]
-Okochama Sensou -Na końcu jeszcze zaczęli się kłócić .Nawet nieźle im to wyszło.Potem była przerwa i prawie wszyscy byli pijani
-Gilbert teraz ty !!!-krzyknęła Alicja lekko pijana
-Ja nie chcę ......
-Gilbert , ja ci pomogę
-Yatta ! Więc zaśpiewacie ..... Circus Monster !-Nawet nawet , tylko Nightray się ciągle peszył .O 22 pożegnaliśmy się i pojechaliśmy do domu .
-Wkurzyłaś mnie tym !-wrzasnął na mnie gdy byliśmy już w domu
-Czym ? -odpowiedziałam lekko unosząc głos .
-Tym że musiałem z tobą śpiewać !
-Ah tak , może jeszcze żałujesz że pod podpisałam z tobą kontrakt !
-Tak i to bardzo - ryknął a ja spojrzałam na niego zdziwiona ...
-Ach tak ... -zaczęłam cofać w stronę drzwi - to dobrze bo mnie już nigdy nie zobaczysz.....-powiedziałam z łzami w oczach .Spojrzał na mnie zdziwiony.-TO ŻE JESTEM ŁAŃCUCHEM TO NIE ZNACZY ŻE NIE MAM UCZUĆ ! -wybiegłam z domu zapłakana.
-Rose , zaczekaj !-Biegłam szybko jak tylko się dało .Nie zwracałam uwagi na ludzi których potrącałam . Nagle trafiłam na bezludzie . Usiadłam na ziemi i patrzyłam w gwieździste niebo .
-W końcu Cię odnalazłam B-Wolfie -usłyszałam tak znany mi dobrze , śmiejący się głos
-Noise ....-warknęłam się odwróciłam .Tak to ona . Noise Baskerville. Ubrana w czerwony płaszcz z kapturem na głowie .-Co u Doldum ?-Skrzywiła się trochę na te słowa ale znowu zaczęła psychicznie chichotać .
-Ona sama Ci powie , w tej chwili ją spotkasz - krzyknęła i wypuściła łańcucha .Z fioletowego kręgu pojawiła się białowłosa olbrzymka z czarną chustą na oczach , przywiązana łańcuchami . Ryknęła z bólu i wściekłością . No tak . Została złapana siłą i teraz jest U NICH . Chciałam się też zamienić ale nie było mi to dane bo nie miałam odpieczętowane całkowicie mocy . Kuso !
-Gilbert odpieczętuj moją moc szybko! - powiedziałam do niego przez telepatię
- Co ? To ty umiesz rozmawiać telepatycznie ?! Gdzie jesteś?!-krzyknął na mnie aż głowa mnie zabolała .
-ODPIECZĘTUJ MOC SZYBKO ! - ryknęłam na niego .Nagle poczułam swoją narastającą siłę . Zamieniłam się w 2 formę i wyciągnęłam kosę . Zaatakowałam podwładne łańcuchy które sobie "przygarnęła" .Grim ,człowiek , kolejny Grim i człowiek....O! nawet jest Jabberwock , który jest też ICH własnością . Pomóż , ja nie chcę .Usłyszałam w głowię głos olbrzymki .Już Ci pomagam ale nie wypuszczaj już tych swoich niby podwładnych . Odskoczyłam od stworów i potworów i weszłam do "podświadomości" Noise . Po lewej stronie siedziała podwładna Vincenta Nightraya i miała łańcuch na nodze , a po drugiej stała Noise . Podeszłam do niej w formie człowieka z kosą.
-Ostatnie słowa? - zapytałam i uszykowałam kosę do zamachnięcia.
-Tak - krzyknęła i uśmiechnęła się psyhcicznie-Giń !!
niedziela, 3 stycznia 2016
Puszka Pandory 3 •Grimie nie dasz mi rady !!•
Oczywiście mówię teraz że "trochę " [kogo ja oszukuje xD] pozmieniam pokój Gilberta na bogatsze .
----------------------------------------
Oczami Rose
-Jak tu ładnie !!! -krzyknęłam i opadłam na jego wygodne łóżko.Wszystko tu było bardzo ładne i widać że drogie.W pokoju znajdywała się duża szafa , lampa ze złota , puchaty dywanik w kolorze złota i szafka nocna . W salonie też był dywanik ale był czarny , duża sofa z zielonej skóry , szafa , okno z widokiem na ludzi. Kuchnia jak kuchnia , lecz była tam skrytka na papierosy .
-Nie przesadzaj -powiedział siedząc na parapecie przy otwartym oknie paląc .
-Tylko tak nie krzycz bo pod nami mieszka chora staruszka .
-Tak jest - powiedziałam już nie krzycząc i usiadłam na sofie w salonie wyciągając lizaka od Breka i włożyłam go do ust .
-Gilbercie ...
-Hymm? -spojrzał na mnie nadal paląc .
-Mogę zamienić się w swoją zmieszaną postać ?
-Jak chcesz ...zaraz ,co?!-odwrócił się w moją stronę lecz było już za późno . Wyrosły mi uszy i ogon wilka , a ja jak jakaś panienka z dworcu zarumieniłam się . Podszedł do mnie i położył swoją rękę na mojej głowie .
-Ładne ....uszy -zaczął się chichrać ale po chwili dostał ode mnie z pięści . Teraz to się śmiał .Wkurzona powiedziałam że wychodzę a ten spojrzał na mnie zdziwiony .
Chodziłam sobie ulicami aż natrafiłam na ślepy zaułek . Nagle poczułam smród Łańcucha . Stał za mną .. Była to zielona gąsienica z wieloma , czerwonymi oczami , a jego ogon był zakończony ręką . Uśmiechnęłam się . Będzie zabawa
-Grim chcesz ją zjeść ?- zapytała jakiś mężczyzna kiedy odwróciłam się w ich stronę .
-Baka to B-Wolf z legend , kiedy ją zjem to stanę się najpotężniejszy !
-Grimie nie dasz mi rady !-krzyknęłam z psychopatycznym uśmiechem [muzyka dajcie na 1:10] i rzuciłam się na niego w łańcuchowej postaci . Zaczęłam atakować go kosami i szybko rzuciłam kosą w kontrahenta która odcięła mu głowę . Odskoczyłam od nich na bezpieczną odległość żeby mnie też czasem otchłań nie wciągnęła . Gdy zostali już wessani przez fioletowy okrąg odmieniłam się i wytarłam krew Grima z policzka.
Po chwili usłyszałam brawa . Z cienia wyszedł Gilbert z uśmieszkiem .
-Skąd ty tu ...?- zdziwiona podeszłam do niego i spojrzałam mu w oczy ,a on założył mi swój kapelusz na głowę . Zgniótł mi uszy
!! [ >///<]
-Mieliśmy misję i szybko przybiegłem , ale skoro ty wszystko zrobiłaś to raczej sobie nie postrzelam a szkoda . -westchnął przejeżdżając ręką po włosach .
- To co idziemy tak to na zakupy?
-Idziemy ...
~•~ ~•~ ~•~
Gilbert , moja dzisiejsza ofiara losu musiała targać wszystkie torby , a ja chodziłam od sklepu do sklepu . Aż w końcu zatrzymałam się na sklepu z ciuchami . Odwróciłam się do nie i zrobiłam błagalne spojrzenie .
-O nie ! Ja kolejnych tobołów nie będę nosić !
-Ale to ja te będę nosić , proszę .... A poza tym gdy pobrudzą mi się ubrania to nie będę chodzić przed tobą naga
-Ej to nie taki zły pomysł z chodzeniem nago ,wież ?-podrapał się po głowię uśmiechając się .
-ZBOCZENIEC ! -weszliśmy do budynku , a ja od razu rzuciłam się na ubrania . Wybrałam tam 2 pary parasolów [ sukienek] , trzy pary spodenek , kilkanaście par gorsetów , skarpetek , majtek , bluzek ,butów , pasków i innych dodatek . Aż natrafiłam na piękną czarną sukienkę z długimi rękawiczkami w gratisie . Poszłam do przymierzali i ją ubrałam . Wyglądałam w niej bardzo ładnie , lecz muszę mieć jeszcze jedną ocenę , od Gila .
-Gil i jak ? -zapytałam wychodząc . Spojrzał na mnie i od razu otworzył szeroko usta , patrząc od góry do dołu .
[ oczami Gilberta xD
- Gilbert-kun , jak wyglądam * mruga oczkami i robi sexy pozę
- Brałbym Cię jak reksio szynkę XDDDDDDDDDDDDDD dop.aut jakby ktoś nie wiedział ]
-Łał....-jedynie to potrafił powiedzieć . Ja znowu zawstydzona weszłam do środka i przebrałam się .Najlepszy moment był w tedy kiedy Gil się dowiedział ile musi zapłacić. Załamany [kiedy wróciliśmy] musiał wypalić 2 paczki żeby się odstresować . Podeszłam do niego i go przytuliłam . Swoją głowę położyłam na jego włosach , były takie mięciutkie a jego loki gilgotały mój policzek .
-Przepraszam , że tyle musiałeś na mnie wydać ....-powiedziałam z zamkniętymi oczami . -Może oddam ci kiedyś ...
-Nie musisz ...przecież chronisz mnie przed Otchłanią , więc to jest o wiele droższe niż jakieś głupie ubrania . -Uśmiechnęłam się
A żebyś wiedział lecz nie znasz całej prawdy .Zaśmiałam się w głowię na te słowa .
-Wież co idę zrobić kolację , na co masz ochotę ?
-Cokolwiek ale żeby było dobre.....
~•~ ~•~ ~•~
Żeby was zadowolić musiałam pisać [prawie] długi rozdział .Tylko mnie nie zabijcie na ten komentarz ;-;
~ Roka [Ola]
sobota, 2 stycznia 2016
Puszka Pandory 2 •Otrzymałeś ode mnie dar ,Gilbercie •
Co to miało być !? Przecież nie podpisywałem z nią kontraktu !! Pomyślał czarnowłosy i przejechał ręką po włosach .Różne myśli przychodziły mu do głowy i zakłopotany stał w miejscu nawet nie drgnął i co jakiś czas brać głęboki oddech .
-Raven* !-Krzyknęła jakaś osoba . Złotooki odwrócił się po jakiejś chwili . Okazał się nim Break Xerxes . Biało włosy chłopak z czerwonymi oczami i grzywką zasłaniającą prawą stronę twarzy .[oczywiście Break nie ma prawego oka ] Miał na sobie fioletową koszulę , czarną chustę i tego samego koloru spodnie oraz biały płaszcz zwisający mu z ramion .Jego buty były dość dziwne a jego uśmiech którego teraz nie miał na twarzy dodawał mu szaleńczego wyglądu , ale co się dziwić , jest zwany jako " Szalony Kapelusznik" .Zdenerwowany podszedł do niego i złapał za buzię.
-Wytknij język -powiedział poważnie co zdarzało mu się rzadko .Raven zrobił co kazał . Zdziwiony "kapelusznik" wyjął ze swojej czerwonej paczki cukierka i włożył do ust .
-I co ? -Czarnowłosy " trochę " [naprawdę dużym ale ukrywał xD ] zdenerwowaniem i poprawił kapelusz .
-Ja.... nie wiem jak to możliwe ale...
-Wykrztuś to z siebie ! -krzyknął Raven
-Masz na języku masz pieczęć podobną do nielegalnych kontrahent...

czwartek, 31 grudnia 2015
Życzenia sylwesterowe/Special! Sylwester z Gilbertem
*****
Siedziałam właśnie w swoim pokoju.Dziś 31 Grudzień i dziś w nocy starzejemy o rok.Ehhhh.Ale poza tym wujek Oz'a zaprosił nas na imprezę zamkniętą.Jest godzina 17.30 a ja już czekam jak Gilbert po mnie przyjedzie. Byłam ubrana w czarną sukienkę i długie,tego samego koloru rękawiczki.Włosy miałam rozpuszczone. W końcu przyszedł po mnie i mogliśmy już jechać.W karocy nic niemówiliśmy.Gdy dotarliśmy powitał nas wujek Oz'a .W środku było przepięknie.Facet musiał mieć klasę.
-Gilbert-kun , Rosa-chan, Witajcie!!-Przywitał nas blondyn i inni.
-Witajcie wszyscy, to mój 1 raz kiedy jestem na balu.
-To dobrze się składa!Może wzniesiemy toast winem za to że przybyła tu panienka Rose?-zapytał mężczyzna.
-Zgoda! -Powiedziała panienka Sharon
![]() |
| Rose i Gilbert |
![]() |
| 2 postacie Rose { wilk = łańcuchowa , człowiek = normalna} |
Puszka Pandory 1 •Legenda powstaje •
B-Wolf z zburzeniem patrzyła na papugującą ją lalkę która się śmiała cały czas .Ten śmiech nie był radosny,tylko z kpiną i wywołujący dreszcz na plecach,ale nie uniej.Ona już przyzwyczaiła się do tego.Była samotna,nie miała nikogo oprócz tych głupich kawałków drewna (lalek).Jej ojciec umarł już sto lat temu ,tak samo jak matka która wyrzekła się być nieśmiertelną.Wstrykneła lalkę a ona odleciała, odbiła się od ściany i upadła na podłogę.
Nagle poczuła że ktoś ją woła.Wstała i spojrzała na swoje ręce .Świeciły. W końcu ,już myślałam że to nigdy nie nastąpi.Zamieniła się w swoją "łańcuchową "postać i nagle znalazła się na jakieś małej arenie a przednią stał człowiek z katana,trzęsąc się .
-Po co mnie wzywaliście nędzni śmiertelnicy?-powiedziała z dziwnym warkotem .
-O mój Boże to Bea Wolf ! Zwołajcie wszystkich z pandory z bronią i to szybko !-powiedział jakiś okularnik.
Oczami Rose
Wkurzyli mnie!Jak można tak ignorować najpotężnego łańcucha!!!!
-Mnie się nie ignoruje!!!-krzyknęłam i zamachnełam się moimi 2 kosami z 3 ostrzami i zabiłam człowieka przedemną .Wyskoczyłam z areny i zawyłam wściekle.Nagle przedemną stanęła Bea Rabbit.
-Ahh Bea Rabbit ,nie widzieliśmy się już dawno,nie prawdaż ? -Zamachnełam się kosą lecz ona zrobiła unik.
-Zostaw ich! Nic Ci nie zrobili! -powiedziała i zamachneła się kosą lecz sprytnie je zatrzymałam i popchnełam B-Rabbita do tyłu .Zamachnęłam się i odrzuciłam kilku ludzi do tyłu raniąc ciężko .Mój zwrok zatrzymał się na czarnowłosym chłopaku z żółtymi oczami.Był w płaszczu i miał lekko lokowane włosy i strzelał do mnie z pistoletu. Wyprostowałam się , podeszłam do niego i schyliłam się z ręką na piersi
-Wydaj rozkaz mój nowy panie...-wspominałam że sama bez zgody podpisuje pakt?Nie?To teraz wiecie .Chłopak był wyraźnie zdziwiony i nie ukrywał tego.
-Eeeeeeee...Odejdź -powiedział a ja się wyprostowałam .
-Dobrze-odmieniłam się , przytuliłam się do niego i pocałowałam w usta ,a na koniec pocałunku przygryzłam jego język.Tam będzie znak...I zniknęłam....


