czwartek, 31 grudnia 2015

Życzenia sylwesterowe/Special! Sylwester z Gilbertem

Brak komentarzy:
W tym nowym roku życzę wam zdrówka, spełnienia marzeń,dobrych stopni i z tej okazji zapraszam na Special :3
*****
Siedziałam właśnie w swoim pokoju.Dziś 31 Grudzień i dziś w nocy starzejemy o rok.Ehhhh.Ale poza tym wujek Oz'a zaprosił nas na imprezę zamkniętą.Jest godzina 17.30 a ja już czekam jak Gilbert po mnie przyjedzie. Byłam ubrana w czarną sukienkę i długie,tego samego koloru rękawiczki.Włosy miałam rozpuszczone. W końcu przyszedł po mnie i mogliśmy już jechać.W karocy nic niemówiliśmy.Gdy dotarliśmy powitał nas wujek Oz'a .W środku było przepięknie.Facet musiał mieć klasę.
-Gilbert-kun , Rosa-chan, Witajcie!!-Przywitał nas blondyn i inni.
-Witajcie wszyscy, to mój 1 raz kiedy jestem na balu.
-To dobrze się składa!Może wzniesiemy toast winem za to że przybyła tu panienka Rose?-zapytał mężczyzna.
-Zgoda! -Powiedziała panienka Sharon
-Ja tam wolęsłodkości jeść-powiedział Break 
-Ja tak samo!-zaskrzeczała Emili,jego maskotka na ramieniu
*3 godz później*
Wszyscy byli upici,ja gdy się obudziłam leżam wtulana w Gilberta.Słodko wyglądał śpiąc.To co się działo później było przezabawne. Gilbert kłócił się z Alicją przez to że nazwał ją głupim królikiem a ona wybuchła złością.Gdy wybiła godz 00.00 wszyscy składaliśmy sobie życzenia.Jednak nie podszedł do mnie Gilbert. Było mi z tego powodu smutno i gdy puszczali fajerwerki to udałam się na górny balkon.Nagle ktoś złapał mnie za ramiona.Odwróciłam się i Okazał się nim czarnowłosy.Przychylił się i mnie pocałował.Gdy oderwaliśmy się od siebie spojrzał mi w oczy
Wszystkiego najlepszego z okazji nowego roku.-Powiedział a później oglądaliśmy wtuleni sztuczne ognie.
-Kocham Cię Rose......
-------------------------------------
Przepraszam że tak krótko ale wiecie pisałam to o 00.18 xD
Macie tutaj obrazki na pocieszenie :
Rose i Gilbert

2 postacie Rose { wilk = łańcuchowa , człowiek = normalna}

Puszka Pandory 1 •Legenda powstaje •

Brak komentarzy:

B-Wolf z  zburzeniem patrzyła na papugującą ją lalkę która się śmiała cały czas .Ten śmiech nie był radosny,tylko z kpiną i wywołujący dreszcz na plecach,ale nie uniej.Ona już przyzwyczaiła się do tego.Była samotna,nie miała nikogo oprócz tych głupich kawałków drewna (lalek).Jej ojciec umarł już sto lat temu ,tak samo jak matka która wyrzekła się być nieśmiertelną.Wstrykneła lalkę a ona odleciała, odbiła się od ściany i upadła na podłogę.
Nagle poczuła że ktoś ją woła.Wstała i spojrzała na swoje ręce .Świeciły. W końcu ,już myślałam że to nigdy nie nastąpi.Zamieniła się w swoją "łańcuchową "postać i nagle znalazła się na jakieś małej arenie a przednią stał człowiek z katana,trzęsąc się .
-Po co mnie wzywaliście nędzni śmiertelnicy?-powiedziała z dziwnym warkotem .
-O mój Boże to Bea Wolf ! Zwołajcie wszystkich z pandory z bronią i to szybko !-powiedział jakiś okularnik.
           
                                                        Oczami  Rose
Wkurzyli mnie!Jak można tak ignorować najpotężnego łańcucha!!!!
-Mnie się nie ignoruje!!!-krzyknęłam i zamachnełam się moimi 2 kosami z 3 ostrzami i zabiłam człowieka przedemną .Wyskoczyłam z areny i zawyłam wściekle.Nagle przedemną stanęła Bea Rabbit.
-Ahh Bea Rabbit ,nie widzieliśmy się już dawno,nie prawdaż ? -Zamachnełam się kosą lecz ona zrobiła unik.
-Zostaw ich! Nic Ci nie zrobili! -powiedziała i zamachneła się kosą lecz sprytnie je zatrzymałam i popchnełam B-Rabbita do tyłu .Zamachnęłam się i odrzuciłam kilku ludzi do tyłu raniąc ciężko .Mój zwrok zatrzymał się na czarnowłosym chłopaku z żółtymi oczami.Był w płaszczu i miał lekko lokowane włosy i strzelał do mnie z pistoletu. Wyprostowałam się , podeszłam do niego i schyliłam się z ręką na piersi
-Wydaj rozkaz mój nowy panie...-wspominałam że sama bez zgody podpisuje pakt?Nie?To teraz wiecie .Chłopak był wyraźnie zdziwiony i nie ukrywał tego.
-Eeeeeeee...Odejdź -powiedział a ja się wyprostowałam .
-Dobrze-odmieniłam się , przytuliłam się do niego i pocałowałam w usta ,a na koniec pocałunku przygryzłam jego język.Tam będzie znak...I zniknęłam....

Prolog

1 komentarz:
W dawnych czasach ktoś wymyślił legendę a brzmiała ona tak :
Dawno temu żył sobie pewien chłopak pragnący  jedynie miłości,
Pomyślał więc "czemu nie bym potpisał kontrakt z łańcuchem?" ,
Wkrótce jego myśli zamieniły się w czyn.Podpisał kontrakt z jednym z silnych łańcuchów a ona,
W ciele ludzkim zakochała się w nim zanim podpisali umowę.Wkrótce urodziła dziecię.
Było malutkie i kruchutkie ,lecz było pół łańcuchem.Po kilku latach okazała się najsilniejszym łańcuchem,nawet od B-rabbita.Teraz przebywa w swoim pokoju w otchłani i czeka,
Czeka aż ktoś z nią zawrze kontrakt i wydostanie się z przeklętego ,nudnego,
Pełnego śmiejąch się lalek i białowłosej pomieszczenia.
Nikt jednak jej niewidział i do dziś myślą że to bujda,ale czy na pewno?.....