sobota, 30 stycznia 2016

Puszka Pandory 4 •Ktoś mną kontrolował... •

Brak komentarzy:
                                            UWAGA!
Dla wiadomości czytelników , o łańcuchu Noise i samej o niej  trochę pozmieniałam historię c:
Rozdział dedykowany :
~Lisa Lis
~Mizuki Harusawa
Zapraszam do komentowania. :3 
                            Muzyka do nastroju : Muzyczka 
                                              ~*~~*~~*~
-Ostatnie słowa? - zapytałam i uszykowałam kosę do zamachnięcia.
-Tak-krzyknęła i uśmiechnęła się psychicznie - Giń! 
Niespodziewanie poczułam ból  w klatce piersiowej . Byłam przebita przez pręt. Nie wiem jak ona to zrobiła bo Eko nam się tylko przyglądała . Spuściłam głowę i przez to pociekła mi krew z ust , a włosy zasłoniły twarz. Zaczęłam chichotać , a potem się śmiać . Coś mną kontrolowało   i to na pewno nie była Doldum , jest po mojej stronie .
-Myślisz że mnie  zabijesz takim nędznym  żelazem ?! - zaczęłam się jeszcze bardziej śmiać  i  złapałam ją za szyję , chociaż tego nie chciałam . - A teraz giń w męczarniach Woli Otchłani .Może jak będziesz grzeczna pójdę tam po Ciebie i wyciągnę.No ... JEŻELI BĘDZIESZ ŻYŁA!!- Zamieniłam się w łańcucha i zrobiłam przejście do Otchłani . - Żegnaj ... Noise Basketville . - Jej imię powiedziałam z obrzydzeniem i wrzuciłam do otchłani . Zaczęła krzyczeć , ale nie na długo . Gdy przejście do Otchłani się zamknęło odzyskałam nad sobą kontrole i się odmieniłam  . Spojrzałam na Eko zdziwiona. Nadal siedziała spokojnie ale jej łańcuch [ nie , nie potwór xD] spadł z nogi . Jesteś wolna.... pomyślałam i wyszłam z jej głowy . Olbrzymka była uwolniona a jej czerwone oczy śmieciły jasno . 
-Dziękuje Ci , jeżeli coś Ci się będzie działo , chętnie przyjdę z pomocą . -powiedziała i zniknęła . Z westchnieniem i nadal z wbitym żelazem w plecach teleportowałam się do Pandory . 
Gdy mnie zobaczyli , przestraszyli się trochę i zanieśli do lekarza Pandory . Wyciągnął mi pręt z siłą , a ja nawet nie jęknęłam ^_^ . Moje plecy zostały obandażowane  i  po 20 minutach mnie znowu zanieśli do specjalnego  pokoju w którym zostałam sama z Breakiem . Usiadł na komodzie jedząc lizaka i machając nogami .
-Co się tam wydarzyło? - zapytał po chwili  ,i patyczek po zjedzonym lizaku włożył do kieszeni . 
-Besketville .....Noise Besketville - powiedziałam i oparłam się o poduszkę -zaatakowała mnie ponieważ jej klan chciał mnie  do nieznanych mi przyczyn . Wysłałam ją do Woli Otchłani  i uwolniłam Doldum . - Gdy to usłyszał jego cukierek wypadł mu z  dłoni . Podszedł do mnie szybko i złapał za ramiona . 
-Wysłałaś ją do Woli Otchłani !?- Krzyknął i potrząsnął mną . -Jak ona wygląda ?! 
-Nie mogę powiedzieć , to jest zakazane ...- spojrzałam na niego lekko wściekła . Zacisnął swoje ręce na moich ramionach . 
-GADAJ ! - wrzasnął i zdenerwował się . 
-NIE MOGĘ BO BY MNIE ZABILI !- Odepchnęłam go od siebie i wstałam . Z dużymi oczami patrzył na mnie i trochę się uspokoił . 
-Kto by Cię zabił ?-zapytał już spokojnie . 
-Łańcuchy i ONA - Szepnęłam i w tej chwili do pokoju wparował Gilbert z Ozem i Alicją . Alicja podbiegła do mnie i rzuciła się na mnie i zaczęła potrząsać mną , jak przed chwilą Break . 
-Musiałam...-potrząsa mną-Z  nimi .....-to samo co przedtem - i Potworem z Bagien .....-zaczęłam się śmiać z niej , a ona dalej mną potrząsała -Ciebie...-to samo -Szukać !-zaczęłam się z niej ryć a ta z fochem  usiadła obok mnie . Nie zważając na nich zaczęłam ciągnąć dalszą rozmowę z Białowłosym .
-Na końcu ....-westchnęłam i z powagą patrzyłam przed siebie - Ktoś mną kontrolował ...Nie była to Doldum ,ani ktoś inny bo tylko była tam ona  i podwładna Nightraya Vincenta . 
-Hymmm a może wola ? - zapytał 
-Nie... Ona nigdy tak nigdy nie robi i na końcu powiedziała tak " A teraz giń w męczarniach Woli Otchłani .Może jak będziesz grzeczna pójdę tam po Ciebie i wyciągnę.No ... JEŻELI BĘDZIESZ ŻYŁA!!
-To ja nie wiem - westchnął kapelusznik i rzucił mi cukierka . Spojrzałam na mojego " Pana " . Nie kontaktował ze światem i tylko patrzył na mnie smutnymi oczami . 
-Przepraszam was , ale muszę muszę już wracać i zregenerować trochę siły ....- weszłam do ciała Gilberta  . Tak , teraz znów będzie mnie otaczać ciemność . Gdzie jesteś? Zapytał Gilbert a ja podkulona siedziałam na szachownicy W twojej głowie , ale mnie nie wzywaj bo i tak jestem zmęczona .Nic już nie usłyszałam . Zamknęłam oczy i znalazłam się u Woli Otchłani .
-Ach , ten Gilbert . Musiał Cię zranić - powiedziała i zaśmiała się  . Byłyśmy przyjaciółkami odkąd siedziałam u niej . -Spokojnie  , nic mi takiego nie zrobił - uśmiechnęłam się i poprawiłam włosy. Pogadaliśmy trochę aż w końcu  wstałam .-W porządku , wież co może wrócę już bo będą się bali że nie  wychodzę - zaśmiałam się 
-Tylko mnie odwiedź- powiedziała i znów byłam w głowie Gilberta. Dla żartów weszłam do jego ciała . Jego ciało było  w karocy , wraz z Ozem i Alicją .Zaśmiałam się. 
- Co rżysz potworze z bagien ?!- warknęła i zmieniła pozycję .
-Z Ciebie? - zapytałam i wróciłam do jego głowy , oddając mu kontrolę nad ciałem . Został pobity przez Alicję a ja się śmiałam . No cóż .... za długo to sobie nie odpoczęłam .... 

Uwaga ! ^_^

2 komentarze:
Mam do was pytanie ... czytanie i nie zostawiacie komentarzy , CZEMU ? ;__; przez was płaczę po  nocy . Nawet do rozdziałów robię obrazki a wy nic . ;-; łamiecie mi serduszko . Ale jeżeli chcecie je "posklejać" {serduszko :3} musicie zostawiać komentarze  ;3 kolejny rozdział może być jeszcze dzisiaj ale nie wiem . Więc...
Pozdro ! ~RokaiMin { Ola }

czwartek, 28 stycznia 2016

Puszka Pandory 4 •Może zrobimy małe hymm...karaoke?•

Brak komentarzy:
                                             Oczami Rose
Muszę stwierdzić że dziwnie się śpi w jednym łóżku z czarnowłosym .Gdy się obudziłam to on mi spał na piersiach .Oczywiście moja reakcja była natychmiastowa i oberwał w głowę z pięśći przez to spadł z łóżka i teraz chodzi wściekły co chwilę paląc.Taaa fajnie . Po chwili usłyszałam w szafce jakieś pukanie .Podeszłam do nich i otworzyłam.Siedział w nich Break.Spanikowana pisnęłam i odskoczyłam od niego .Zdziwiony Gil podbiegł do mnie ale gdy zobaczył czerwonowłosego to odrazy mina mu się zmieniła na face palm .
-Wchodzi się drzwiami -powiedział Gilbert z ironią w głosie.
-Ojtam ,ojtam -zaśmiał się dając mi tego samego lizaka co wcześniej. Skąd on zna mój słaby punkt?!Uśmiechnięta wzięłam go od niego i włożyłam do buzi .
-Trzymajcie tu zaproszenie na urodziny Sharon  
-Kto to Sharon?-zapytałam patrząc na uśmiechniętego białowłosego
-Zobaczysz ,a teraz muszę was pożegnać...
-Czekaj ,a trzeba się ubrać jakoś specia....  
-Nawet i nie zapomnijcie wziąć prezentu -wszedł do s
zafy i za pewnie poszedł .
-NORMALNI ludzie wchodzą i wychodzą drzwiami!

                                                ~•~~•~~•~
Postanowiłam ubrać się w niebiesko-zieloną bluzkę odsłaniającą brzuch , czarne spodenki, niebieską skarpetkę i buty szpilki zielone (oczywiście kolory neonowe).W prezencie dla Sharon której nie znam ale ją poznam  ,dam piękną niebieską suknię z rodzaju parasola . Założyłam płaszcz i poszłam po Gilberta .Siedział załamany i nie wiedział co dać Sharon.Z westchnieniem dałam mu złote koczyki które miały być moje , ale cóż  wole dać komuś. 
-Dzięki ...-powiedział zarumieniony i po chwili wsiedliśmy do karocy , która na nas czekała. Nie odzywaliśmy się , słowa nie były potrzebne .Gdy dojechaliśmy ,przywitała nas dziewczyna o brązowych włosach , i czy mi się nie zdawało to miały lekki różowy połysk .Jej oczy także były różowe , jak i sukienka .
-Więc to ty jesteś B-Wolf .... Niesamowite - powiedziała popijając herbatę .
-Już tak bywa kiedy....
-ALICJO ! ZACZEKAJ!!!!-nie dane mi było dokończyć gdyż przerwał mi Oz .Brązowowłosa weszła do pomieszczenia z dużym pakunkiem . Ah no tak prezent ! Gdzie on jest.... A już go mam. 
-To dla Ciebie  Sharon -uśmiechnęła się Alicja - Ja i Oz go robiliśmy . -Na zdjęciu była namalowana Sharon  , no trochę nie za bardzo wyszła ale ważne że to był prezent od serca. Wstałam , wzięłam pakunek i podeszłam do niej .
-Chociaż Cię za długo nie znam , to Cię bardzo polubiłam , bądź mą przyjaciółką już na zawszę , bardzo cię proszę .....-podałam jej prezent - Wszystkiego Najlepszego Sharon  
-Oooooo dziękuję - przytuliła mnie i odpakowała pakunek. Okazało się że bardzo chciała tą sukienkę,którą dzisiaj zobaczyła w sklepie. 
-Ej dziewczęta .....-zaczął Break -i WY - wskazał palcem na Oza , Gilberta i Alicje która chciała go zabić ale trzymał ją Gilbert. 
-Może zrobimy małe hymm... karaoke?-zapytał  
-TAK ! [Rose , Sharon ,Alicja ]
-NIE! [Gilbert , Oz]
-Ja też na tak więc karaoke czas zacząć !- zaśmiał się  i niezadowoleni chłopcy usiedli w fotelach . -Kto pierwszy ? 
-Ja i Rose! - krzyknęła Sharon ,która do tych czas była spokojna . 
-Dobrze , to co chcecie zaśpiewać ? 
- Super Nuko World 
-.....Ehh chociaż jestem "wilkiem" to lubię koty ,więc może być-Podeszłam  do Gilberta , zdjęłam mu kapelusz , wypuściłam swoją moc  i dodałam mnie i Sharon uszy i ogon kota . Uszykowałyśmy się i po chwili zaczęłyśmy śpiewać . 
-S-Sugoi !- powiedział zarumieniony Oz -Chodź Alicjo , teraz my !-pociągnął ją 
-To co chcecie ? -zapytał wesoły Break [Ehh jak zawszę xD]
-Okochama Sensou -Na końcu jeszcze zaczęli się kłócić  .Nawet nieźle im to wyszło.Potem była przerwa i prawie wszyscy byli pijani
-Gilbert teraz ty !!!-krzyknęła Alicja lekko pijana
-Ja nie chcę ......
-Gilbert , ja ci pomogę 
-Yatta ! Więc zaśpiewacie ..... Circus Monster !-Nawet nawet , tylko Nightray się ciągle peszył .O 22 pożegnaliśmy się i pojechaliśmy do domu .
-Wkurzyłaś mnie tym !-wrzasnął na mnie gdy byliśmy już w domu 
-Czym ? -odpowiedziałam lekko unosząc głos .
-Tym że musiałem z tobą śpiewać !
-Ah tak , może jeszcze żałujesz że pod podpisałam z tobą kontrakt !
-Tak i to bardzo - ryknął a ja spojrzałam na niego zdziwiona ...
-Ach tak ... -zaczęłam cofać w stronę drzwi - to dobrze bo mnie już nigdy nie zobaczysz.....-powiedziałam z łzami w oczach .Spojrzał na mnie zdziwiony.-TO ŻE JESTEM ŁAŃCUCHEM TO NIE ZNACZY ŻE NIE MAM UCZUĆ ! -wybiegłam z domu zapłakana.
-Rose , zaczekaj !-Biegłam szybko jak tylko się dało .Nie zwracałam uwagi na ludzi  których potrącałam . Nagle trafiłam na bezludzie . Usiadłam na ziemi i patrzyłam w gwieździste niebo . 
-W końcu Cię odnalazłam B-Wolfie -usłyszałam tak znany mi dobrze  , śmiejący się głos 
-Noise ....-warknęłam się odwróciłam .Tak to ona . Noise Baskerville. Ubrana w czerwony płaszcz z kapturem na głowie .-Co u Doldum ?-Skrzywiła się trochę na te słowa ale znowu zaczęła psychicznie chichotać .
-Ona sama Ci powie , w tej chwili ją spotkasz - krzyknęła i wypuściła łańcucha .Z fioletowego kręgu pojawiła się  białowłosa olbrzymka  z czarną chustą na oczach , przywiązana łańcuchami . Ryknęła z bólu i wściekłością . No tak . Została złapana siłą i teraz jest U NICH . Chciałam się też zamienić ale nie było mi to dane bo nie miałam odpieczętowane całkowicie mocy . Kuso ! 
-Gilbert odpieczętuj moją moc szybko! - powiedziałam do niego przez telepatię 
- Co ? To ty umiesz rozmawiać telepatycznie ?! Gdzie jesteś?!-krzyknął na mnie aż głowa mnie zabolała . 
-ODPIECZĘTUJ MOC SZYBKO ! - ryknęłam na niego .Nagle poczułam swoją narastającą siłę . Zamieniłam się w 2 formę i wyciągnęłam kosę . Zaatakowałam podwładne łańcuchy które sobie "przygarnęła"  .Grim ,człowiek , kolejny Grim i człowiek....O! nawet jest Jabberwock , który jest też ICH własnością . Pomóż , ja nie chcę .Usłyszałam w głowię głos olbrzymki .Już Ci pomagam ale nie  wypuszczaj  już tych swoich niby podwładnych . Odskoczyłam od stworów i potworów  i weszłam do "podświadomości"  Noise . Po lewej stronie  siedziała podwładna Vincenta Nightraya  i miała łańcuch na nodze  , a po drugiej stała Noise . Podeszłam do niej w formie człowieka z kosą.
-Ostatnie słowa? - zapytałam i  uszykowałam kosę do zamachnięcia.
-Tak - krzyknęła  i uśmiechnęła się psyhcicznie-Giń !!


niedziela, 3 stycznia 2016

Puszka Pandory 3 •Grimie nie dasz mi rady !!•

2 komentarze:
Dedyk dla Daughter Shadow ;3
Oczywiście mówię teraz że "trochę " [kogo ja oszukuje xD] pozmieniam pokój Gilberta na bogatsze .
----------------------------------------
                                         Oczami Rose

-Jak tu ładnie !!! -krzyknęłam  i opadłam  na jego wygodne łóżko.Wszystko tu było bardzo ładne i widać że drogie.W pokoju znajdywała się duża szafa , lampa ze złota , puchaty dywanik w kolorze złota i szafka nocna .  W salonie też był dywanik ale był czarny , duża sofa z zielonej skóry , szafa , okno z widokiem na ludzi. Kuchnia jak kuchnia , lecz była tam skrytka na papierosy . 
-Nie przesadzaj -powiedział siedząc na parapecie przy otwartym oknie paląc . 
-Tylko tak nie krzycz bo pod nami mieszka chora staruszka . 
-Tak jest - powiedziałam już nie krzycząc i usiadłam na sofie w salonie wyciągając lizaka od Breka i włożyłam go do ust .
 -Gilbercie ...
-Hymm? -spojrzał na mnie nadal paląc . 
-Mogę zamienić się w swoją zmieszaną postać ?
-Jak chcesz ...zaraz ,co?!-odwrócił się w moją stronę lecz było już za późno  . Wyrosły mi uszy i ogon wilka , a ja jak jakaś panienka z dworcu zarumieniłam się . Podszedł do mnie i położył swoją rękę na mojej głowie . 
-Ładne ....uszy -zaczął się  chichrać ale po chwili dostał ode mnie z pięści . Teraz to się śmiał .Wkurzona powiedziałam że wychodzę a ten spojrzał na mnie zdziwiony . 
Chodziłam sobie ulicami aż  natrafiłam na ślepy zaułek . Nagle poczułam smród Łańcucha . Stał za mną .. Była to zielona gąsienica z wieloma , czerwonymi oczami , a jego ogon był zakończony ręką . Uśmiechnęłam się . Będzie zabawa 
-Grim chcesz ją zjeść ?- zapytała jakiś mężczyzna kiedy odwróciłam  się w ich stronę .
-Baka to B-Wolf z legend , kiedy ją zjem to stanę się najpotężniejszy ! 
-Grimie nie dasz mi rady !-krzyknęłam z psychopatycznym uśmiechem [muzyka dajcie na 1:10] i rzuciłam się na niego w łańcuchowej postaci . Zaczęłam atakować go kosami  i szybko rzuciłam kosą w kontrahenta która odcięła mu głowę . Odskoczyłam od nich na bezpieczną odległość żeby mnie też czasem otchłań nie wciągnęła . Gdy zostali już wessani przez fioletowy okrąg odmieniłam się i wytarłam krew Grima z  policzka.
Po chwili usłyszałam brawa . Z cienia wyszedł Gilbert z uśmieszkiem . 
-Skąd ty tu ...?- zdziwiona podeszłam do niego i spojrzałam mu w oczy ,a on założył mi swój kapelusz na głowę . Zgniótł mi uszy 
!! [ >///<]
-Mieliśmy misję i szybko przybiegłem , ale skoro ty wszystko zrobiłaś to raczej sobie nie postrzelam a szkoda . -westchnął przejeżdżając ręką po włosach .
- To co idziemy tak to na zakupy?
-Idziemy ...
                                                               ~•~ ~•~ ~•~ 
Gilbert , moja dzisiejsza ofiara losu musiała targać wszystkie torby , a ja chodziłam od sklepu do sklepu . Aż w końcu zatrzymałam się na sklepu z ciuchami . Odwróciłam się do nie i zrobiłam błagalne spojrzenie . 
-O nie ! Ja kolejnych tobołów nie będę nosić ! 
-Ale to ja te będę nosić  , proszę .... A poza tym gdy pobrudzą mi się ubrania to nie będę chodzić przed tobą naga 
-Ej to nie taki zły pomysł  z chodzeniem nago ,wież ?-podrapał się po głowię uśmiechając się .
-ZBOCZENIEC ! -weszliśmy do budynku , a ja od razu rzuciłam się na ubrania . Wybrałam tam 2 pary parasolów [ sukienek] , trzy pary spodenek , kilkanaście par gorsetów , skarpetek , majtek , bluzek ,butów , pasków i innych dodatek . Aż natrafiłam na piękną czarną sukienkę z długimi rękawiczkami w gratisie . Poszłam do przymierzali i ją ubrałam . Wyglądałam w niej bardzo ładnie , lecz muszę mieć jeszcze jedną ocenę , od Gila .
-Gil i jak ? -zapytałam wychodząc . Spojrzał na mnie i od razu otworzył szeroko usta , patrząc od  góry do dołu .
 [ oczami Gilberta xD 
- Gilbert-kun  , jak wyglądam  * mruga oczkami i robi sexy pozę 
- Brałbym Cię jak reksio szynkę  XDDDDDDDDDDDDDD dop.aut  jakby ktoś nie wiedział ]
-Łał....-jedynie to potrafił powiedzieć . Ja znowu zawstydzona weszłam do środka i przebrałam się .Najlepszy moment był w tedy kiedy Gil się dowiedział ile musi zapłacić. Załamany [kiedy wróciliśmy] musiał wypalić 2 paczki żeby się odstresować . Podeszłam do niego i go przytuliłam . Swoją głowę położyłam na jego włosach , były takie mięciutkie a jego loki gilgotały mój policzek . 
-Przepraszam , że tyle musiałeś na mnie wydać ....-powiedziałam z zamkniętymi oczami . -Może oddam ci kiedyś ...
-Nie musisz ...przecież chronisz mnie przed Otchłanią , więc to jest  o wiele droższe niż jakieś głupie ubrania . -Uśmiechnęłam się 
A żebyś wiedział lecz nie znasz całej prawdy .Zaśmiałam się w głowię na te słowa . 
-Wież co idę zrobić kolację , na co masz ochotę ?
-Cokolwiek ale żeby było dobre.....

                                                                  ~•~ ~•~ ~•~ 
Żeby was zadowolić musiałam pisać [prawie] długi rozdział .Tylko mnie nie zabijcie na ten komentarz ;-;
  ~ Roka [Ola]


sobota, 2 stycznia 2016

Puszka Pandory 2 •Otrzymałeś ode mnie dar ,Gilbercie •

4 komentarze:
                                                       oczami Narratora 

  Co to miało być !? Przecież nie podpisywałem z nią kontraktu !! Pomyślał czarnowłosy i przejechał ręką po włosach .Różne myśli przychodziły mu do głowy i zakłopotany stał w miejscu nawet nie drgnął i co jakiś czas brać głęboki oddech . 
-Raven* !-Krzyknęła jakaś osoba . Złotooki odwrócił się po jakiejś chwili . Okazał się nim Break Xerxes . Biało włosy chłopak z czerwonymi oczami i grzywką zasłaniającą  prawą stronę twarzy .[oczywiście Break nie ma prawego oka ]  Miał na sobie fioletową koszulę , czarną chustę i tego samego koloru spodnie oraz biały płaszcz zwisający mu z ramion .Jego  buty były dość dziwne a jego uśmiech  którego teraz nie miał na twarzy dodawał mu szaleńczego wyglądu  , ale co się dziwić , jest  zwany jako " Szalony Kapelusznik" .Zdenerwowany podszedł do niego i złapał za buzię.
-Wytknij język -powiedział poważnie co zdarzało mu się rzadko .Raven zrobił co kazał . Zdziwiony "kapelusznik" wyjął ze swojej czerwonej paczki cukierka i włożył do ust . 
-I co ? -Czarnowłosy " trochę " [naprawdę dużym ale ukrywał xD ] zdenerwowaniem i poprawił kapelusz .
-Ja.... nie wiem jak to możliwe ale... 
-Wykrztuś to z siebie ! -krzyknął Raven 
-Masz na języku masz pieczęć podobną do nielegalnych kontrahent...
-Co ?!Ja muszę się jej zapytać ! - Raven ściągnął rękawiczkę i położył rękę na głowie a ona zaświeciła na niebiesko .
-Czekał ! Nie wież co może zrobić !- krzyknął Break aż mu lizak wypadł z buzi , lecz było za późno .Nagle obok nich stanęła Rose. Była ubrana w zielony gorset,czarny płaszcz w który miał łopatkach tą samą runę  , czarne spodenki , długie w czarno-białe paski skarpetki oraz brązowe szpilki.Jej dwu kolorowe włosy były rozpuszczone po boku a niebiesko-czerwone oczy wpatrywały się w białowłosego z lekkim rozbawieniem .
-Otrzymałeś odemnie dar,Gilbercie- odwróciła się w jego stronę nadal widocznym rozbawieniem -Ta to mój znak , nie jestem zwykłą pieczęcią . Ona ochroni Cię przed Otchłanią...
-Widzę że dostałeś wielki dar Ravenie -zaśmiał się Break -Nie przedstawiłem się , mam na imię Break Xerx....
-Miło mi Cię poznać Kevinie Regnardzie , jestem Rose Hatter 
-Skąd znasz jego prawdziwe imię i nazwisko ! ? 
-Już długo żyję   i często wpatrywałam się  w wasz świat , znam was wszystkich -uśmiechnęła się przyjaźnie  a Break to odwzajemnił .

Dopiero teraz zóważyli że wokół nich zebrała się spora grupka ludzi .
-Może teraz...-zaczął brunet w okularach który  wściekł Rose-oprowadzę B-wolf po organizacji i nieco o niej powiem
-Ehhh...zgoda ale mów mi Rose-powiedziała i zanim poszła.
~•~ ~•~ ~•~
-Tu znajdują się pokoje dla członków pandory którzy
Są ranni lub muszą odpocząć.
-Nani?! ( niewiem czy dobrze napisałam '-' )
-Tak,i od dziś też będziesz  mieć swój własny pokój-uśmiechnął się a ona go odwzajemniła.
-Ehhh ,przepraszam na chwilę ale idzie Oz a on niezdał jeszcze raportu i. ....-zamieszał się trochę rumieniąc
-Rozumiem-powiedziała. Przed nią i Liamem szedł błąd włosy chłopak i B-rabbit czyli Alicja ale w ludzkiej formie .
-Ahhh! Cóż to za piękność !! Mam na imię Oz a ty ślicznotko? -zapytał podając jej różę
-Rose Hatter -powiedziała i wzięła różę od niego .Alicja go walnęła .
-Baka !!To jest B-wolf -krzyknęła i go znowu uderzyła .
-Niezdaliaście mi raportu z 2 misji ,już do gabinetu !
-Arigato Alicja ,i pa !-powiedziała i poszła do Ravena .Był
z Breakiem i z nim rozmawiał (kłócił) .
Oczami Rose

Zrobię mu psikusa!!Zamieniłam się w niego i podeszłam.
-Co to ma znaczyć!-powiedziała z nim równocześnie i równocześnie zrobiliśmy tą samą minę .W końcu niewytrzymałam i zaczełam się śmiać.Odmieniłam się i złapałam się ramienia Breaka żeby się nie wywalić.
-Rose....zabije Cię!-krzyknął aż mu zaczęła wychodzić para z uszu (nie dosłownie) 
-Prędzej ja Ciebie 
-O Rose !Miałem właśnie po ciebie iść ale skoro przyszłaś to music wiedzieć że zamieszkasz z Gilbertem ! -powiedział klaszcząc w dłonie i podając mi lizaka w kształcie trupiej czaszki .
-Fajnie i Arigato 
~•~ ~•~ ~•~
Przepraszam że tamten rozdział był krótki ale pisałam go na szybko 
~Roka (Ola)