UWAGA!
Dla wiadomości czytelników , o łańcuchu Noise i samej o niej trochę pozmieniałam historię c:
Rozdział dedykowany :
~Lisa Lis
~Mizuki Harusawa
Zapraszam do komentowania. :3
Muzyka do nastroju : Muzyczka
~*~~*~~*~
-Ostatnie słowa? - zapytałam i uszykowałam kosę do zamachnięcia.
-Tak-krzyknęła i uśmiechnęła się psychicznie - Giń!
Niespodziewanie poczułam ból w klatce piersiowej . Byłam przebita przez pręt. Nie wiem jak ona to zrobiła bo Eko nam się tylko przyglądała . Spuściłam głowę i przez to pociekła mi krew z ust , a włosy zasłoniły twarz. Zaczęłam chichotać , a potem się śmiać . Coś mną kontrolowało i to na pewno nie była Doldum , jest po mojej stronie .
-Myślisz że mnie zabijesz takim nędznym żelazem ?! - zaczęłam się jeszcze bardziej śmiać i złapałam ją za szyję , chociaż tego nie chciałam . - A teraz giń w męczarniach Woli Otchłani .Może jak będziesz grzeczna pójdę tam po Ciebie i wyciągnę.No ... JEŻELI BĘDZIESZ ŻYŁA!!- Zamieniłam się w łańcucha i zrobiłam przejście do Otchłani . - Żegnaj ... Noise Basketville . - Jej imię powiedziałam z obrzydzeniem i wrzuciłam do otchłani . Zaczęła krzyczeć , ale nie na długo . Gdy przejście do Otchłani się zamknęło odzyskałam nad sobą kontrole i się odmieniłam . Spojrzałam na Eko zdziwiona. Nadal siedziała spokojnie ale jej łańcuch [ nie , nie potwór xD] spadł z nogi . Jesteś wolna.... pomyślałam i wyszłam z jej głowy . Olbrzymka była uwolniona a jej czerwone oczy śmieciły jasno .
-Dziękuje Ci , jeżeli coś Ci się będzie działo , chętnie przyjdę z pomocą . -powiedziała i zniknęła . Z westchnieniem i nadal z wbitym żelazem w plecach teleportowałam się do Pandory .
Gdy mnie zobaczyli , przestraszyli się trochę i zanieśli do lekarza Pandory . Wyciągnął mi pręt z siłą , a ja nawet nie jęknęłam ^_^ . Moje plecy zostały obandażowane i po 20 minutach mnie znowu zanieśli do specjalnego pokoju w którym zostałam sama z Breakiem . Usiadł na komodzie jedząc lizaka i machając nogami .
-Co się tam wydarzyło? - zapytał po chwili ,i patyczek po zjedzonym lizaku włożył do kieszeni .
-Besketville .....Noise Besketville - powiedziałam i oparłam się o poduszkę -zaatakowała mnie ponieważ jej klan chciał mnie do nieznanych mi przyczyn . Wysłałam ją do Woli Otchłani i uwolniłam Doldum . - Gdy to usłyszał jego cukierek wypadł mu z dłoni . Podszedł do mnie szybko i złapał za ramiona .
-Wysłałaś ją do Woli Otchłani !?- Krzyknął i potrząsnął mną . -Jak ona wygląda ?!
-Nie mogę powiedzieć , to jest zakazane ...- spojrzałam na niego lekko wściekła . Zacisnął swoje ręce na moich ramionach .
-GADAJ ! - wrzasnął i zdenerwował się .
-NIE MOGĘ BO BY MNIE ZABILI !- Odepchnęłam go od siebie i wstałam . Z dużymi oczami patrzył na mnie i trochę się uspokoił .
-Kto by Cię zabił ?-zapytał już spokojnie .
-Łańcuchy i ONA - Szepnęłam i w tej chwili do pokoju wparował Gilbert z Ozem i Alicją . Alicja podbiegła do mnie i rzuciła się na mnie i zaczęła potrząsać mną , jak przed chwilą Break .
-Musiałam...-potrząsa mną-Z nimi .....-to samo co przedtem - i Potworem z Bagien .....-zaczęłam się śmiać z niej , a ona dalej mną potrząsała -Ciebie...-to samo -Szukać !-zaczęłam się z niej ryć a ta z fochem usiadła obok mnie . Nie zważając na nich zaczęłam ciągnąć dalszą rozmowę z Białowłosym .
-Na końcu ....-westchnęłam i z powagą patrzyłam przed siebie - Ktoś mną kontrolował ...Nie była to Doldum ,ani ktoś inny bo tylko była tam ona i podwładna Nightraya Vincenta .
-Hymmm a może wola ? - zapytał
-Nie... Ona nigdy tak nigdy nie robi i na końcu powiedziała tak " A teraz giń w męczarniach Woli Otchłani .Może jak będziesz grzeczna pójdę tam po Ciebie i wyciągnę.No ... JEŻELI BĘDZIESZ ŻYŁA!!"
-To ja nie wiem - westchnął kapelusznik i rzucił mi cukierka . Spojrzałam na mojego " Pana " . Nie kontaktował ze światem i tylko patrzył na mnie smutnymi oczami .
-Przepraszam was , ale muszę muszę już wracać i zregenerować trochę siły ....- weszłam do ciała Gilberta . Tak , teraz znów będzie mnie otaczać ciemność . Gdzie jesteś? Zapytał Gilbert a ja podkulona siedziałam na szachownicy W twojej głowie , ale mnie nie wzywaj bo i tak jestem zmęczona .Nic już nie usłyszałam . Zamknęłam oczy i znalazłam się u Woli Otchłani .
-Ach , ten Gilbert . Musiał Cię zranić - powiedziała i zaśmiała się . Byłyśmy przyjaciółkami odkąd siedziałam u niej . -Spokojnie , nic mi takiego nie zrobił - uśmiechnęłam się i poprawiłam włosy. Pogadaliśmy trochę aż w końcu wstałam .-W porządku , wież co może wrócę już bo będą się bali że nie wychodzę - zaśmiałam się
-Tylko mnie odwiedź- powiedziała i znów byłam w głowie Gilberta. Dla żartów weszłam do jego ciała . Jego ciało było w karocy , wraz z Ozem i Alicją .Zaśmiałam się.
- Co rżysz potworze z bagien ?!- warknęła i zmieniła pozycję .
-Z Ciebie? - zapytałam i wróciłam do jego głowy , oddając mu kontrolę nad ciałem . Został pobity przez Alicję a ja się śmiałam . No cóż .... za długo to sobie nie odpoczęłam ....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz